29.12.08
17.11.08
7.10.08
Jesień

Deszcz za oknem, zimno, nie chce się wyściubić nosa na zewnątrz. W końcu przestaje, rower z garażu i można ruszać przez błota, kierunek cmentarz żydowski. Po drodze zdążyło się zupełnie rozpogodzić, zamiast obelisków ginących w mroku lasu na miejscu żółte, czerwone liście, polana tonąca w słońcu. No trudno.
30.9.08
Subskrybuj:
Posty (Atom)

